Wielka orkiestra konsoletowej mocy
Jarosław Lipszyc 27-12-2004

O zespole Gameboyzz Orchestra w Polsce nie słyszał prawie nikt. Za granicą muzykami grającymi na gameboyach zachwycało się już brytyjskie BBC i amerykański magazyn "Wired".


Gameboy to prymitywna, ośmiobitowa konsola do gier. Dzisiejszym trzydziestolatkom kojarzy się z dzieciństwem - po raz pierwszy firma Nintendo wprowadziła ją na rynek w roku 1989. Członkowie Gameboyzz Orchestra sięgnęli po nią, by zamienić ją w pełnoprawny instrument muzyczny. I zrobili to z sukcesem.

Instrument-zabawka

Zespół powstał trzy lata temu, jednak dopiero rok 2004 należał zdecydowanie do nich - zagrali na najważniejszych festiwalach sztuki elektronicznej, spotkali się z entuzjastycznym odbiorem i stali się ikoną całego muzycznego nurtu znanego jako low-tech.

- Na świecie jest to dość potężny ruch - mówi Paweł Janicki, jeden z założycieli grupy. - Gameboy jest czymś, co uosabia technologię retro. To taka najprostsza maszyna, po prostu zabawka.

Grup, których członkowie ulegli sentymentowi i postanowili prostą konsolę do gier wykorzystać do poważnej artystycznej działalności, jest sporo. Pionierem takich działań w Polsce był Sławek Żamojda z grupy Szelest Spadających Papierków, na świecie takich muzyków są tysiące.

Kolejny poziom

Mimo że skład zespołu jest płynny (poza pomysłodawcą Pawłem Janickim, stałym członkiem jest lider Jarosław Kujda), muzyczne podstawy przedsięwzięcia pozostają takie same: sześć konsoli gameboy, podłączonych do miksera, i tworzących dziwną, elektroniczną muzykę.

W utwory wkradają się melodyjki ze znanych gier, a brzmienie instrumentów nieodłącznie kojarzy się z godzinami spędzonymi na próbach ukończenia kolejnego poziomu i kolejnej gry. A jednak zaskakujące jest, jak potężne efekty można osiągnąć za pomocą tak skromnych środków.

Misterne, elektroniczne improwizacje nie należą do gatunku muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. To raczej twórczość dla koneserów, potrafiących docenić godziny spędzone na próbach przy nieprzewidywalnym, przeznaczonym do czegoś zupełnie innego sprzęcie.

Na żywca

- Wszystko robimy na żywo. To jest improwizacja, rodzaj elektronicznego jazzu. Nie lubimy zamrożonej na płytach muzyki - deklarują muzycy. Gameboyzz Orchestra rzadko grają w Polsce. Ostatnio wystąpili tu ponad rok temu. Częściej można ich usłyszeć w Niemczech, Londynie czy Amsterdamie.

- Polska nie jest dla nas krajem docelowym, bo nie gramy zbyt popularnego gatunku muzyki. Łatwiej karierę więc zrobić poza granicami kraju - mówi Paweł Janicki. Dlatego też już niebawem grupa rusza na podbój USA i Japonii.